Doktor powrócił do fiakra
„Doktor powrócił do fiakra, gdzie na przednim siedzeniu upali Billot i Pitou, a na koźle chrapał woźnica.
KRÓL LUDWIK XVI
Spotkanie Gilberta z panią de Stael i baronem Neckerem trwało przeszło półtorej godziny. Gilbert wrócił do Paryża około godziny dziewiątej, po czym poszedł na pocztę, gdzie wynajął powóz i konie, a Billot i Pitou udali się, by wypocząć MJ cułodziennych trudach, do niewielkiego hoteliku przy ulicy, Thlroux, w którym stary wieśniak zatrzymywał się, ilekroć przybywał do Paryża. W tym samym czasie doktor Gilbert podawał co koń wyskoczy do Wersalu. Było już wprawdzie późno, In Gilbert nie zwracał na to uwagi. Ludzie tego co on pokroju .... uu l .; na szybkie działanie. Podróż mogła okazać się i. .. ..w;.. Gilheri. w.,lał jechać na próżno aniżeli trwać W IwBczynnosci. Dla ludzi nerwowych niepewność jest więk.( ima ud naj orszej rzeczywistości.
Gilbert przybył do Wersalu o godzinie wpół do dziesiątej, czyli wtedy, gdy przeważnie wszyscy są już pogrążeni w głębokim śnie, ale tej nocy nikt tu nie spał. Echa ciosu, jaki został zadany Paryżowi, dotarły do Wersalu. Wojska francuskie, przyboczna straż królewska i najemni Szwajcarzy znajdowali się w ostrym pogotowiu i patrolowali wyloty głównych ulic. Prowadzili rozmowy między sobą lub z mieszkańcami, których wierność dla króla budziła zaufanie. Wersal bowiem zawsze był miastem stojącym po stronie króla. Ta wierność dla tronu, a niekiedy tylko dla króla, wrosła w serca tych ludzi jako coś bezpośrednio związanego z zamieszkiwanym przez nich obszarem. Otóż ludność rezydencji królów, pędząca swój żywot w pobliżu tronu, żyjąca z niego i z dobrodziejstw z tym związanych, przywykła do blasku złotem haftowanych fraków i uśmiechów, jakimi darzyły ją monarsze oblicza. Ludność Wersalu, dla której królowie zbudowali miasto z marmuru i granitu, sama czuła się uprzywilejowana. Nawet dziś jeszcze, kiedy mchom porastają marmury, a zielsko rośnie wśród kamiennych płyt, kiedy już niemal znikła pozłota z drewnianych ornamentów, a cieniste aleje parku są bezludne jak cmentarze, Wersal wciąż jeszcze uważa się za pozostałość minionej monarchii i nie mogąc się pysznić swym bogactwem, zachowuje przynajmniej urok melancholii po czasach, które przeminęły.“(5)