23 355-miał spać w komórce
„23" 355
miał spać w komórce, za którą znajdowało się jego atelier, pokój przeciętnych rozmiarów, o jednym oknie.
— Nie potrzebujesz teraz pracować u Kormana, Vincencie — rzekł Theo. Rozstawiali właśnie meble w saloniku.
— Nie, chwała Bogu! Ale miałem zrobić jeszcze parę aktów kobiecych.
Theo postawił kanapę ukosem naprzeciw wejścia do komórki i raz jeszcze rozejrzał się krytycznie.
— Od dość dawna nie dokończyłeś żadnego obrazu, prawda
— W istocie.
— Dlaczego
— Co by to miało za sens Muszę się naprzód nauczyć właściwie mieszać farby... Gdzie postawić ten fotel, Theo Pod lampą czy przy oknie... Ale teraz, kiedy mam własne atelier...
Nazajutrz Vincent wstał o świcie, rozstawił sztalugi w nowej pracowni, nabił świeże płótno, przygotował lśniącą nową paletę — dar Thea — i zamoczył pędzle. Gdy nadeszła pora, w której Theo zwykle wstawał, Vincent zaparzył kawę i zbiegł na dół do piekarni po świeże, chrupiące rogaliki.
Theo wyczuł poprzez stół burzliwe podniecenie brata.
— A więc, Vincencie — zaczął — ukończyłeś trzymiesięczny kurs. Nie, nie mam na myśli atelier Kormana, lecz szkołę Paryża. Poznałeś najwspanialsze malarstwo, jakie zostało stworzone w Europie od lat trzystu. A teraz jesteś gotów, aby...“(3)