- Cha owszem Wybieram się
„— Cha, owszem. Wybieram się w drogę, nawet nie zadługo. Ale znacznie, znacznie dalej niż Niemcy — odrzekł Wachicki. — Zresztą podróże bywają różne... (Znów pomyślał o swych pociągach i z pewnością przeto uśmiech jego musiał wydać się konsulowi niezrozumiałym.) Wybieram się raczej, gdzieś na wyspy tropikalne — dokończył tedy.
— Oh, jawohl... może Capri Włosi też są szczęśliwym narodem, tak samo jak nowe Niemcy i Polska Piłsudskiego. Duce!... nicht
— Nie... raczej na Malaje.
— Malaje Przecież tam komary!...
Obrzydzenie, wstręt, ukazały się na twarzy Straussa. — Keine... aber keine Kultur!... komary, moskity i jak to się mówi... takie czarne, co biega w kuchni Was ja! karakony. Pasożyty włażą w noga. Mnie w duży palec u nog wlazł taki pasożyt, schrecklich! Nie można go było wyjąć, bo złożył swoje... jak to się mówi, jajo... Mój wielki palec był jego kliniką położniczą!... Pfe i pfe! To nie dla białej rasy, ja to panu mówię, panie Wa... Wachicki! Żmija trująca na żmiji... Febra, dreszcze, chinina!... Nie można nikomu ręka podać, bo zaraz — lepra! Pfe, pfe! Ja jadę konno mit einem Freund i widzę plantacja kawy i takie gemutlich... maluśkie domki śród bananów. Was ist das pytam, czy to ein Bauerndorf wioska — Nein, es ist ein Leprosorium!... Nosy im odpadają... uszy im odpadają...!“(2)
<<<< Maghrcb arab - zespołowa
| 23 355-miał spać w komórce >>>>